piątek, 26 kwietnia 2013

S01E09 ZAPOWIEDŹ

   -Otwieraj te drzwi, Rosemary, albo sama je sobie otworzę!
Podniosłam się na łokciach i rozejrzałam dookoła. Nadal leżałam na łóżku tak, jak położyłam się wczoraj wieczorem. Wydaje mi się, czy ktoś krzyczy?
   -Otwieraj, do cholery jasnej!
Annie. Jestem pewna, że nie przeżyje tego spotkania, jednak nie ruszyłam się nawet o centymetr. Walenie w drzwi i nawoływania ustały, jednak po chwili usłyszałam głośny trzask i odgłos ciężkich kroków rozlegających się na schodach, a później, tuż za moimi drzwiami. Przewróciłam się na brzuch i wtuliłam twarz w poduszkę. Nie ma mnie. Śpię. Umarłam, cokolwiek. Annie weszła do pokoju i podeszła do łóżka i..
   -Wstawaj, tępa dzido! - wydarła mi się wprost do ucha i po chwili poczułam, że zostałam czymś oblana. Czymś zimnym. Wyskoczyłam z łóżka jak poparzona, wydając z siebie bliżej nieokreślony pisk.
   -Co żeś zrobiła, idiotko!? - Wykrzyczałam patrząc na blondynkę. Ta, uśmiechnięta od ucha do ucha trzymała pustą szklankę w prawej ręce, zaś w lewej jakąś brązową kopertę. - Co to? - wskazałam na kopertę.
   -To, moja kochana, przepustka do dozgonnej wdzięczności wobec mnie i najlepszego tygodnia Twojego życia.


___________________________________
Tak, przepraszam. To tylko kawałek rozdziału 9. Nie byłam w stanie napisać nic więcej.
Powiedzmy, że nic nie układa się po mojej myśli i nie za bardzo sobie z tym radzę.
Także, no, przepraszam.